Coraz częściej widzisz w dzień samochody, które mają włączone nie tylko światła do jazdy dziennej z przodu, ale też czerwone pozycje z tyłu? To nie „nadgorliwość” kierowcy ani błąd elektryki. To efekt nowych przepisów homologacyjnych w UE.
Od jesieni 2024 r. nowe modele aut dopuszczane do sprzedaży w Europie muszą spełniać dodatkowe wymagania dotyczące działania świateł w ciągu dnia. Chodzi o to, żeby samochód był dobrze widoczny nie tylko z przodu, ale też z tyłu, zwłaszcza w pochmurne dni.
Zebraliśmy w jednym miejscu najważniejsze informacje: co się zmieniło, kogo to dotyczy i jak ta rewolucja w oświetleniu łączy się z serwisem i częściami.
- Co dokładnie zmieniło się w przepisach?
Nowe zasady wynikają z aktualizacji Regulaminu nr 48 EKG ONZ, który określa, jak mają działać światła w samochodach sprzedawanych na terenie UE.
Najważniejszy punkt dla kierowcy:
W nowych typach pojazdów światła dzienne (DRL) w wielu sytuacjach muszą świecić razem z tylnymi światłami pozycyjnymi.
W praktyce wygląda to tak:
- auta homologowane po 22 września 2024 r. muszą automatycznie dołączać tylne światła pozycyjne do DRL,
- wyjątkiem są warunki bardzo mocnego nasłonecznienia – gdy czujnik wykryje wysokie natężenie światła (powyżej ok. 7000 luksów), tylne lampy mogą pozostać wyłączone,
- w typowy pochmurny dzień poziom światła to ok. 5000 luksów, więc komputer włącza nie tylko przednie DRL, ale też tył,
- w bardzo słoneczny dzień bywa ponad 10 000 luksów – wtedy auto może świecić z przodu jak dotąd, bez pozycji z tyłu.
To oznacza koniec prostych przełączników „dzienne / pozycyjne / mijania”. Nowe auta mają bardziej rozbudowane sterowanie oświetleniem – czujniki i moduły muszą ogarniać nie tylko „dzień/noc”, ale też realną jasność otoczenia.
- Dlaczego unia „miesza” w światłach dziennych?
Powód jest prozaiczny: kierowcy zbyt ufają automatom, a na drogach robi się coraz ciemniej od tyłu.
Od lat w nowych autach stosuje się światła DRL wyłącznie z przodu. Z przodu – widzimy się świetnie. Problem w tym, że z tyłu auto z samymi DRL-ami jest dla innych kierowców słabo widoczne, szczególnie:
- w pochmurny dzień,
- w deszczu i bryzie spod kół,
- w tunelach, pod wiaduktami.
Nowe przepisy mają to ograniczyć – skoro ludzie i tak jeżdżą „na automacie”, to elektronika musi zadbać o tył. Dodatkowym argumentem jest technologia LED: dzisiejsze lampy pobierają na tyle mało energii, że częstsza praca tylnych pozycji praktycznie nie wpływa na spalanie ani zużycie prądu w elektrykach.
- Czy muszę coś zmieniać w swoim samochodzie?
Dobra wiadomość: nie.
Ważne rozróżnienie:
- Nowe typy pojazdów homologowane po 22.09.2024 r.
- już teraz muszą spełniać nowe wymagania – więc większość „świeżych” modeli będzie w dzień świecić też z tyłu (gdy będzie ciemniej).
- Samochody wprowadzone do sprzedaży wcześniej
- na razie nie ma obowiązku doposażania ich w nowe funkcje,
- mówi się o tym, żeby od 2027 r. wymóg objął wszystkie nowe auta sprzedawane w UE – ale to wciąż propozycja, nie gotowy obowiązek.
- Samochody już jeżdżące po drogach
- nie trzeba nic przebudowywać,
- nadal obowiązują dotychczasowe zasady używania świateł:
- od świtu do zmierzchu przy dobrej widoczności możesz jechać na DRL-ach,
- w deszczu, mgle, tunelu i po zmroku – zawsze światła mijania.
Nowe regulacje dotyczą głównie producentów i homologacji, a nie „doczepiania” dodatkowych świateł w używanych autach.
- Co to oznacza dla serwisu i części?
Choć z punktu widzenia kierowcy wszystko dzieje się „samo”, dla warsztatów i hurtowni motoryzacyjnych to spora zmiana.
W nowoczesnym aucie za oświetlenie odpowiada cały układ:
- czujnik natężenia światła,
- moduł sterujący (body control module),
- wiązki i złącza,
- same lampy: przednie DRL, tylne pozycje, oświetlenie tablicy itd.
Jeżeli auto miało:
- kolizję przodem lub tyłem,
- wymienianą lampę LED, zderzak, szybę z czujnikiem,
- domowe „przeróbki” oświetlenia,
to przy złych częściach albo błędnym montażu system może przestać działać zgodnie z przepisami – np. nie włączy tyłu przy niskim natężeniu światła, albo będzie zgłaszał błędy.
W praktyce oznacza to:
- znacznie większy sens korzystania z oryginalnych lamp, modułów i czujników,
- konieczność trzymania się fabrycznego sposobu sterowania, bez „patentów” typu dokładane DRL pod kablami od pozycyjnych,
- w wielu autach – wymóg kalibracji czujników i systemu po naprawie.
- 5 praktycznych porad dla kierowcy
Niezależnie od tego, jakie auto masz dziś w garażu:
- Nie zdawaj się ślepo na automat.
Gdy jest szaro, leje, mgła – ręcznie włącz światła mijania, nawet jeśli auto uważa inaczej. - Z tyłu też musisz być widoczny.
Jeśli masz starsze auto, które na DRL-ach nie świeci z tyłu – w gorszych warunkach lepiej przełączyć się na mijania. - Po stłuczce patrz na lampy.
Zwróć uwagę czy warsztat montuje oryginalne reflektory/tylne lampy i czy po naprawie system świateł działa normalnie (bez kontrolek, dziwnych zachowań). - Nie kombinuj z „uniwersalnymi” zestawami świateł.
Dodatkowe domontowane DRL-e lub nieoryginalne LED-y w kloszu to prosty sposób na problemy przy przeglądzie i z elektroniką auta. - Regularnie sprawdzaj oświetlenie.
Raz na jakiś czas stań pod ścianą lub poproś kogoś, by przeszedł za autem i zobaczył, co się świeci w różnych trybach.
- Jak może pomóc TAP?
Nowe przepisy to jeszcze jeden argument, żeby nie oszczędzać na oświetleniu i elektronice, która nim steruje.
W TAP:
- dobieramy wyłącznie oryginalne lampy, moduły i czujniki do konkretnych modeli aut,
- sprawdzamy zgodność po VIN, żeby światła działały tak, jak zaprojektował producent,
- pomagamy warsztatom i klientom indywidualnym ogarnąć komplet części po kolizjach przodem i tyłem.
Jeśli:
- Twój samochód ma już nowe rozwiązania z tylnymi światłami świecącymi w dzień,
- wymieniasz lampę LED, czujnik zmierzchu albo moduł komfortu,
- chcesz mieć pewność, że wszystko działa zgodnie z nowymi przepisami –
odezwij się do nas z numerem VIN.
Przygotujemy wycenę oryginalnych części i pomożemy dopasować je do Twojego auta.
Zespół TAP – Trading Automotive Parts